Słyszałem już, że to „whisky smakowe”. Że jedna to taka niezła whisky jabłkowa, druga – wiśniowa. Tak po prawdzie ani to whisky smakowa, ani whisky czy burbon w ogóle. Red Stag i Jim Beam Apple to napoje alkoholowe / likiery o różnych wariantach smakowych, wyprodukowane na bazie czteroletniego burbonu Jim Beam Original.

Z pewnością nie są to alkohole, które umilą nam degustacyjny wieczór. Zarówno Jim Beam Apple jak i Red Stag, odpowiednio 35% i 40% ABV, to propozycje adresowane do młodszej grupy konsumentów, na okazje mniej zobowiązujące: na posiadówę w domu czy imprezę w klubie. Jeżeli macie w planach do wspomnianych likierów zaprosić znajomych, wyciągnąć degustacyjną zastawę, sączyć alkohol i debatować nad jego walorami smakowymi – nie, to nie te klimaty.

Apple1

Obydwa likiery są ekstremalnie słodkie i intensywne w zapachu. Nalejcie do szklanki odrobinę Jim Beam Apple i zostawcie na kilka chwil na stoliku, a cały pokój czy salon przejdzie zapachem jabłek. Niestety jego intensywność odbiera radość z picia; nie mam w nosie jeszcze takiej wprawy jak czołowi degustatorzy, ale nie lubię też, gdy dobiegający mnie zapach alkoholu jest uderzająco sztuczny i przeraźliwie intensywny.

Red Stag w swoim aromacie jest nieco bardziej stonowany, nie roznosi się on tak po pomieszczeniu, ale też daleko mu w tym do delikatności.

Mam mały problem z oceną smaku obydwu tych likierów. Uderzająca słodycz i intensywność aromatu zdecydowanie utrudnia skupienie się na smaku – poza deklarowaną nutą trudno wyczuć cokolwiek innego. Nawet burbon, który powinien przecież stanowić tu bazę, w połączeniu z czarną wiśnią staje się tu taki… syropowy.

RedStag1

Oczywiście zakładam, że wszystko jest rzeczą gustu: jestem pewien, że tak Apple jak i nieco bardziej stonowana wersja Red Stag spodoba się wszystkim, którzy kochają słodycz w alkoholu. To, że w czystej postaci czy na lodzie nie przemawiają one do mnie nie znaczy, że nie znajdą swoich fanów – takich z pewnością jest niemało. Ja sam zostanę przy użyciu Jim Beam Apple i Red Staga w drinkach. Na zachętę do eksperymentów wklejam przepis, który, przed delikatnymi modyfikacjami, odnalazłem gdzieś w czeluściach strony www Jim Beama – i który rzeczywiście mi odpowiada.

• do wysokiej szklanki wrzucamy kilka cząstek limonki
• opcjonalnie wsypujemy odrobinę cukru trzcinowego, delikatnie odciskamy limonki, by puściły trochę soku – ale też tak, by ich nie uszkodzić
• dopełniamy lodem
• 40ml Red Stag by Jim Beam
• 100-120ml Schweppes Ginger Ale
• delikatnie mieszamy zawartość
• ozdabiamy plastrem limonki i słomką

Jeżeli macie własne pomysły na przyjemne zastosowanie Red Staga i Jim Beama Apple w drinkach – koniecznie podzielcie się przepisami w komentarzach. Dzięki!