Niesamowicie miłe jest, gdy na ulicach Budapesztu zaczepiają Cię Węgrzy i pozdrawiają po angielsku, a często nawet po polsku, znanym porzekadłem: Polak, Węgier, dwa bratanki. Miałem okazję tego doświadczyć, a zauroczony sympatią Węgrów postanowiłem dowiedzieć się nieco więcej o ich narodowym alkoholu. Dziś parę słów na temat węgierskiej palinki.

1. Czym jest palinka?

Gatunkowo klasyfikowana jako brandy, palinka jest alkoholem mocnym (butelkowana w mocy od 37,5% ABV wzwyż) produkowanym w stu procentach z owoców, bez udziału ulepszaczy smaku czy wzbogacania spirytusem. Według różnych źródeł najczęściej do produkcji palinki wykorzystuje się śliwki, jabłka, morele czy pigwy – istnieje jednak ponoć węgierskie powiedzenie, które mówi, że z czego można zrobić dżem, z tego zrobi się i palinkę.

2. Kto wymyślił palinkę?

Wynalezienie palinki Węgrzy przypisują sobie samym, co naturalne, ale podobnie prawa do palinki roszczą sobie Austriacy. Według rozporządzenia Parlamentu Europejskiego i Rady (WE) nr 110/2008 z 2008 roku, pálinka zarezerwowana jest dla Węgrów oraz niektórych regionów Austrii (cyt. „Austria – w przypadku okowit z moreli wytwarzanych wyłącznie w krajach związkowych: Niederösterreich, Burgenland, Steiermark, Wiedeń” – źródło).

Ciekawa rzecz: w Rumunii spotkamy się z alkoholem o nazwie Palincă, w Czechach i na Słowacji zaś – Pálenka.

3. Rodzaje palinki

Na etykietach butelek znajdziemy oznaczenia rodzaju danej palinki. I tak możemy spotkać się z:
– Kisüsti – mamy do czynienia z podwójnie destylowaną palinką, która produkowana jest w miedzianych kadziach nieprzekraczających objętości tysiąca litrów

– Érlelt – to palinka, która dojrzewa w drewnianych beczkach przez co najmniej trzy miesiące (w przypadku beczek o pojemności mniejszej od 1000 litrów) lub co najmniej sześć miesięcy (w przypadku beczek o pojemności ponad tysiąca litrów)

– Ó – to również oznaczenie odnoszące się do okresu leżakowania palinki. W tym przypadku mamy pewność, że leżakuje ona w drewnianych beczkach odpowiednio 12 lub 24 miesiące (odpowiednio dla beczeki poniżej 1000 litrów pojemności i powyżej)

– Ágyas to z kolei palinka, która przed rozlaniem do butelek leżakuje trzy miesiące wraz z owocami – owocami tego samego rodzaju, z których sama jest przygotowana. Przyjęte jest, że na sto litrów palinki przypada w tym procesie co najmniej 10 kilogramów surowych, dojrzałych owoców lub 5 kilogramów owoców suszonych

– Törkölypálinka – jeden z najstarszych rodzajów palinki; powstaje z wytłoczyn winogron pozostalych po produkcji wina

4. Jak pić palinkę

Szkoły są różne, wiele zależy od okoliczności oraz od tego, czego oczekujemy od samego alkoholu. W klasycznym ujęciu, mając na celu degustację i rozpoznanie walorów, palinkę podaje się w tulipanowym, zwężonym ku górze kieliszku – tak, by łatwiej było odczytać zapach palinki. W takim przypadku palinkę pijemy czystą, nieschłodzoną, podaną w temperaturze pokojowej.

Wersja mniej oficjalna, odnajdująca zastosowanie w barach czy klubach, to podanie palinki w formie schłodzonych szotów, a czasami też w postaci koktajli. W domach oraz restauracjach pojawia się ona zarówno jako aperitif jak i digestif.

5. Ile kosztuje palinka

No właśnie, tu wszystko zależy od tego, czym będziecie kierować się przy wyborze konkretnej butelki. Jeżeli, będąc na Węgrzech, Waszym głównym kryterium będzie niska cena, to możecie się oszukać. Miałem okazję próbować jednej z tańszych palinek, jakie udało się znaleźć w pobliskim sklepie i na pierwszym kieliszku poprzestałem. Zdecydowany brak aromatów i smaków owocowych, te zaś zastąpione posmakami znanymi z co mniej udanych bimbrów od producentów typowo garażowych.

Spróbowałem też miniaturek innej palinki w dwóch wariantach owocowych: śliwki oraz pigwy. Z tego, co zdążyłem się zorientować na miejscu, to nadal nie jest najwyższa liga – ale jest już czego posmakować. Za miniaturki zapłaciłem blisko tysiąc forintów za sztukę, czyli jakieś ~14 złotych. Ceny półlitrowych butelek są różne: bez jakiegoś intensywnego poszukiwania i zbierania informacji natrafiłem na butelki, których cena nie przekracza 1600 forintów, ale też i takie, za które trzeba było zapłacić i ponad sześć tysięcy. Rozpiętość duża, doświadczenie podpowiada, by nie kierować się wyłącznie ceną.

Jeżeli tylko będziecie mieli okazję spędzić parę dni na Węgrzech, koniecznie spróbujcie palinki. Powinna ona znaleźć się na Waszych listach rzeczy, których trzeba spróbować, gdzieś pomiędzy tamtejszymi salami i paprykami, gulaszem węgierskim czy białym, deserowym winem Tokaji. Ze względu na dosyć wysoką moc (niekiedy przekracza ona nawet 70%ABV) najpewniej nie przypadnie ona do gustu każdemu; to też jednak specyficzny smak alkoholu produkowanego z owoców. Warto jednak jej spróbować i oswoić się z nią. Bo jak powszechnie wiadomo, brać nasza z Węgrami dobra i do szabli i do szklanki. Na zdrowie!