Najbliżej jej do brandy, choć jako taka wymyka się kategorii ze względu na aromatyzację ekstraktem z ziół i płatków róż. Przez niektórych mylona z innymi starzonymi alkoholami (można przymknąć oko na „grecką brandy”, ale „grecka whisky” jest już sporym nadużyciem), swego czasu – jeszcze na początku XX wieku – dzięki mniej szczegółowym definicjom prawnym, oficjalnie występowała nawet jako koniak. Nie każdy wie, jak lub z czym pić Metaxę, jak ją podawać czy w ogóle na który wariant się zdecydować. Czas na mały przegląd Metaxy i spis rzeczy, które warto o niej wiedzieć. Jeżeli tym tekstem nie odpowiem na Wasze pytania lub wątpliwości, dajcie znać w komentarzach, postaram się uzupełniać.

Z czego robi się Metaxę?

Metaxa to kompozycja trzech składników: destylatów winnych produkowanych na terenie gorzelni, słodkiego wina muscat z wyspy Samos oraz ekstraktów z płatków róż i ziół śródziemnomorskich. Szczegółowy skład ekstraktu oraz proporcje poszczególnych składowych są tajemnicą Costasa Raptisa, mistrza Metaxy, który od 1989 roku odpowiedzialny jest za tworzenie kompozycji smakowych.

W trakcie ubiegłorocznej wizyty w destylarni miałem okazję przejść przez warsztaty Costasa i pod jego okiem podjąć się skomponowania Metaxy tak bliskiej oryginałowi, jak tylko mi się uda. Tam też poznałem każdy z jej składników; o ile dużo finalnego smaku Metaxa zawdzęcza winu muscat, tak ciekawy jest też ekstrakt z ziół i płatków róż. Jest on tak intensywny, że dwie krople na nadgarstku niosły zapach na wiele godzin po wizycie w destylarni.

METAXA od kuchni – z wizytą w destylarni Metaxy

Spacer korytarzami, wzdłuż których ustawione są beczki – to dopiero przeżycie!

Tu z kolei czeka gotowa Metaxa w bardzo wiekowym, specjalnym wydaniu. Jak zapewniał nas Costas Raptis, gotowa Metaxa czeka tu na wyjątkową okazję do zabutelkowania i wypuszczenia w świat. Ciekawe, jakiej okazji będzie towarzyszyło jej wydanie.

Co oznaczają gwiazdki na butelce Metaxy?

Słyszałem już o kilku interpretacjach liczby gwiazdek na etykiecie Metaxy. Niektórzy twierdzą, że to liczba destylatów wchodzących w skład danej kompozycji. Część osób z kolei utożsamia gwiazdki z liczbą lat, które destylaty z butelki spędziły w beczkach. Choć bliższe prawdy, nie jest to wystarczająco dokładne; nie możemy pięciogwiazdkowej Metaxy nazwać pięcioletnią w tym sensie, w jakim, idąc śladami norm prawnych, określamy wiek whisky (w której liczba oznacza wiek najmłodszego destylatu i nie wyklucza udziału starszych). W przypadku Metaxy najczęstsza interpretacja mówi bowiem o liczbie gwiazdek jako o wieku najstarszego destylatu danego wariantu, dopuszczając jednocześnie obecność młodszych.

Jak pić Metaxę – szybki przegląd wariantów

Metaxa w Polsce dostępna jest w kilku różnych wariantach. Podstawowe portfolio jest powszechnie dostępne; raczej nie ma problemu z dotarciem do Metaxy 5*, 7* czy 12* (produkowany też jest wariant trzygwiazdkowy, ale raczej niedostępny albo też trudno dostępny w Polsce). Dwie pierwsze to podstawki, w których czuć nieco mniejszy udział wina muscat i ekstraktu, same destylaty też smakują młodziej. Obydwie niosą ten charakterystyczny smak i odrobinę aromatu, jednak wszystko to w płytszej formie, przez co nie przypadły mi do gustu w czystej formie. W mojej opinii są to warianty, które lepiej sprawdzają się w koktajlach i miksach z sokami.

Spisałem dla Was trzy znakomite przepisy na koktajle z Metaxą, śmiało:

3 proste KOKTAJLE Z METAXĄ w roli głównej

Dwunastogwiazdkowa Metaxa jest już wariantem pełniejszym i głębszym. Wyraźniej zaakcentowany jest tam wiek destylatów i słodycz wina. Jest przyjemniejsza w odbiorze, dobrze smakuje schłodzona, z kośćmi lodu lub kamieniami.

Wśród podstawowych wersji znajdziemy też Metaxę Honey Shot – Metaxa z dodatkiem miodu to ukłon w stronę młodszych konsumentów oraz osób, które jeszcze nie do końca w samej Metaksie potrafią się odnaleźć. Wariant komunikowany jako bardziej imprezowy, podawany w formie schłodzonych shotów.

Jednym z najładniej moim zdaniem wydanych wariantów Metaxy jest z kolei Grande Fine. Ceramiczna, zupełnie różna od pozostałych butelka zdobiona folklorystycznymi wzorami robi wrażenie i pięknie prezentuje się w barku. Od zespołu Metaxy dostałem nową Grande Fine Collector’s Edition, której zdobienia zaprojektowała Rodanthi Senduka. Nowa Grande Fine ma zastąpić butelkę dotychczasową – trzeba przyznać, że obydwie prezentują się świetnie. Podobnie w smaku; cenię Grande Fine za intensywność, świetnie ukryty alkohol oraz bardzo przyjemną kompozycję smaków i aromatów. Od producenta dostałem zapewnienie, że zawartość nowej butelki jest taka, jak w wersji poprzedniej. To dobra wiadomość, do poprzedniej edycji Grande Fine często wracam i bardzo ją lubię. Tu parę zdjęć nowej butelki – od lipca w pierwszych sklepach.

W ofercie Metaxy jest jeszcze kilka innych wariantów; wariantów droższych, ekskluzywnych. Metaxa Private Reserve jest zdecydowanie mniej słodka od Grande Fine, nieco bardziej wytrawna. To z pewnością znakomitej jakosci Metaxa, z pewnością też ciekawa alternatywa dla fanów mniej słodkich alkoholi, dla mnie jednak właśnie dzięki słodyczy Grande Fine wygrywa. To już rzecz gustu.

Metaxy AEN nie próbowałem, miałem za to przyjemność degustacji Metaxy Angels’ Treasure. Było to jednak niemal rok temu, właśnie w trakcie wizyty w destylarni i choć wariant ten zapadł mi w pamięć jako ulubiony z dotychczas próbowanych, to jednak nie pamiętam go na tyle, by szczegółowo przywoływać opisy aromatów i smaków. Gdy nadarzy się okazja, chętnie odświeżę wrażenia, do tego czasu będę utrzymywał, że jeżeli pierwsze miejsce w mojej własnej hierarchii będzie zarezerwowane dla Angels’ Treasure, tak drugie należeć będzie do Grande Fine.

Nie tylko Metaxa

Kto miał okazję zawitać do Grecji, ten mógł poznać kilka ciekawych alkoholi. Osobiście sam przepadam i każdego zachęcam do spróbowania tentury; cynamonowego likieru o mocy ABV w okolicach 25%. Mam w domu butelkę Roots Tentura Liqueur (24%ABV) i bardzo żałuję, że tak trudno o tenturę nad Wisłą.

Popularniejszą od samej tentury jest z pewnością tradycyjna, grecka wódka anyżowa – ouzo. I, jak się dowiedziałem na miejscu, Metaxa też ją produkuje. Niestety ta nie jest dostępna w Polsce – choć sam anyżowe alkohole lubię, to trudno przewidzieć, jaką popularnością ouzo cieszyłoby się w powszechnej dystrybucji. Do czasu, gdy uda mi się sprowadzić współczesną butelkę Metaxy Ouzo, pozostanie mi cieszyć oko perełką w mojej kolekcji: butelką Metaxy Ouzo z lat sześćdziesiątych / siedemdziesiątych ubiegłego wieku.

Na sam koniec – ciekawostka

Przeczesuję ostatnio internet w poszukiwaniu starych wydań Metaxy do własnej kolekcji. Przypadkiem natrafiłem na plakat reklamujący Metaxę – po samych butelkach wnioskuję, że plakat pochodzi z drugiej połowy ubiegłego stulecia. Trudno określić mi dokładną dekadę, wstępne wyszukiwania mówią o latach siedemdziesiątych – ale z pewnością plakat jest starszy od wielu z nas 🙂 Tak się kiedyś robiło marketing!