Whisky z beczek po piwie? Było. Znamy już przykłady takich kooperacji. Ale piwo z beczek po whiskey? No! Jakiś czas temu otrzymałem przesyłkę, w której skład wchodziła m. in. butelka Baltic Pooka z Pracownia Piwa. Za przesyłkę dziękuję, fajny prezent!

Na piwie znam się tyle co nic. Piwosz ze mnie żaden, jako rodzinny kierowca zdecydowanie częściej mam do czynienia z bezalkoholowymi quasi-radlerami niż z prawdziwym piwem. Nie zmienia to wszystko faktu, że efektów współpracy Pracowni Piwa z Jameson Irish Whiskey, a dokładnie końcowego jej produktu, byłem bardzo ciekawy.


Szperam trochę w sieci. Baltic Pooka to porter bałtycki, którego nazwa czerpie od irlandzkiej legendy, według której duch Pooka odpowiedzialny jest za niesienie dobrego lub złego losu. Samo piwo spędziło w beczkach po irlandzkiej whiskey pięć miesięcy, butelkowane jest zaś z mocą 7,9% ABV – w granicach kategorii porterów bałtyckich. Z punktu widzenia laika – dość sporo. Jak moc oraz czas spędzony w beczce wpłynie na smak? Sprawdzam.

Piwo ciemne, bardzo ciemne. Zapach nie zdradza jakoś specjalnie długiego mariażu z beczkami ex-whiskey. Więcej tam czekolady, może nieco kawy i karmelu. Smak? Alkohol ukryty lepiej niż się spodziewałem, lekka goryczka zostaje, ale obawiałem się, że będzie gorzej. Dalej kawa, gorzka czekolada i przebijająca delikatnie whiskey.


Całość wypada dobrze, w swoim braku piwnego doświadczenia nie nie mam punktu odniesienia i tym trudniej do czegoś mi się czepnąć. I choć nie doznaję spektakularnego nawrócenia, nie stanę się nagle miłośnikiem piwa, to Baltic Pooka było dla mnie świetną ciekawostką. Pozostanę przy whisk(e)y i burbonach, ale piwosze chyba będą zadowoleni.

Kto miał do czynienia z tym piwem, niech da znać w komentarzach – ciekawy jestem, jak odbierają je osoby, które znają się na piwie lepiej ode mnie 🙂