No dobra. Jakaś okazja, czasem bez okazji. Dostajesz butelkę whisky albo też odwiedzasz znajomych, którzy na stół stawiają szkocką. Którąś z podstawek, pewnie to jakiś Johnnie Walker Red Label, pewnie Ballantine’s Finest, czasem być może biedronkowa Golden Loch czy też inna, im podobna, budżetowa butelka. Na whisky jako takiej średnio się znasz, kojarzysz kilka najpopularniejszych marek ale nie czujesz w sobie konesera, bardziej niż degustacja interesuje Cię niezobowiązujące picie. Jasna sprawa, nic w tym złego, chyba każdy w życiu miewał sytuacje, w których miał się rozsiąść obok czerwonego Jasia. I to jedno pytanie, które nie daje ci spokoju: z czym pić whisky?

Jeszcze tytułem wstępu: dziś nie piszę o degustacji. Co bardziej świadomi czytelnicy mogą odpuścić lekturę, tekst ten kieruję do każdego, kto bez większego zainteresowania whisky jako taką, ma pod ręką butelkę któregoś z tańszych i popularniejszych blendów, a który niespecjalnie wie, jak jej zawartość spożytkować. Picie whisky to nie degustacja whisky – nieco ironicznie pisałem o tym w tekście

Kilka zasad JEDYNEGO i SŁUSZNEGO picia whisky – MUSISZ je znać i stosować

Tu zaś nieco poważniej.

OK, wracamy zatem do meritum: z czym pić whisky? Rozglądasz się po kuchni, co tam masz pod ręką? Z czym wypijesz?

Z WODĄ MINERALNĄ?

Pewnie gdzieś ci się obiło o uszy, że niektórzy do whisky dodają odrobinę wody. Tak, z wodą owszem, ALE. Rozcieńczanie whisky niegazowaną wodą to praktyka towarzysząca degustacjom; praktyka mająca na celu wydobycie z whisky walorów smakowych. Do degustacji potrzebujesz innego szkła, najpewniej też innych okoliczności – nie będziemy jej samej poświęcać już tu miejsca. Jeszcze nie spotkałem takiego blenda z niższej półki, który po rozcieńczeniu by mi jakkolwiek smakował. Jeśli masz ochotę, spróbuj, jasne, ale nie sądzę, by było to szokujące doznanie.

Z LODEM?

Lód jako dodatek to niezobowiązującego picia whisky jak najbardziej pasuje. Kość, góra dwie, lodu świetnie poradzi sobie z pięćdziesiątką whisky. Dodanie lodu, jak wiadomo, poskutkuje nie tylko schłodzeniem, ale też stopniowym rozwodnieniem. Chcąc uniknąć tego ostatniego (patrz punkt wyżej: rozwodniona kiepska whisky jest zazwyczaj gorsza od kiepskiej whisky), warto zastanowić się nad inwestycją w kości kamienne. Kamienne sześciany, które przed wrzuceniem do szklanki wystarczy schłodzić, pozwalają obniżyć temperaturę zawartości szkła, jednocześnie nie powodując jej rozwodnienia. Jeżeli jednak nie masz zwyczaju długiego ślęczenia nad szklanką, lód powinien wystarczyć.

Z COLĄ?

Nie wierzcie tym, którzy będą Wam wmawiać, że to herezja, że świętokradztwo, że skandal i zwiastun końca ludzkości. Tak, whisky pijamy z colą. Jeżeli ktoś takie połączenie lubi, to tym bardziej colę łączymy z whisky kiepskimi lub takimi, które same w sobie nie mają zbyt wiele do zaoferowania. Nie ma nic złego w takim połączeniu a wszelkie pouczenia mówiące o tym, jakiego to grzechu się dopuszczacie puśćcie mimo uszu.

Cola ma to do siebie, że jako napój gazowany jest dość agresywna i skutecznie zabija smak whisky. Grunt to znaleźć takie proporcje, które Wam będą odpowiadały; takie, które ukryją woń alkoholu, ale które nie usuną całkowicie charakterystycznego posmaku whisky.

Z SOKIEM JABŁKOWYM?

Tak! Sok jabłkowy świetnie komponuje się z whisky. Dobrze kryje alkohol, ale w odpowiednio utrzymanych proporcjach przyjemnie łączy whisky. Masz butelkę kiepskiej whisky w barku? Sok jabłkowy pomoże, zostawi to, co dobre i ukryje to, co najgorsze. Już wielu moich znajomych udało mi się zachęcić do spróbowania takiego połączenia i każdemu smakuje.

 

Najważniejsze w piciu whisky jest to, by pić ją tak, jak samemu lubi się najbardziej. By pić ją z umiarem i odpowiedzialnie, jak każdy inny alkohol, a jednocześnie tak, by dawała najwięcej przyjemności nam samym. Celowo pominąłem tu kwestię koktajli na bazie whisky; barmani znają mnóstwo przepisów na świetne połączenia – dziś jednak chciałem skupić się na prostych, szybkich miksach, których każdy może spróbować w domu, bez specjalnych zakupów. Jeżeli macie własne ulubione połączenia, koniecznie dajcie znać w komentarzach – sam również chętnie spróbuję czegoś nowego. Dzięki!