Polish Vodka Tour to organizowany przez Stowarzyszenie Polska Wódka cykl wydarzeń poświęconych tematyce polskich wódek. No właśnie: wódek. Wódka nigdy nie była moim ulubionym alkoholem, a wszelką z nią styczność kojarzę z okoliczności, których doświadczyła zapewne większość z nas: imprez, mniej formalnych uroczystości i spotkań z rodziną czy znajomymi. Wódka jednak ma do zaoferowania nieco więcej; w sklepach pojawia się coraz więcej wódek klasy premium, które częściej się pija bądź degustuje, rzadziej się nimi upija. O degustacji jeszcze za chwilę, chciałem na początku zajawić, że w trakcie warsztatów Polish Vodka Tour można było dowiedzieć się kilku ciekawych rzeczy na temat polskiej wódki w ogóle. I o tych kilku kwestiach, które moim zdaniem warto wiedzieć, już teraz, zamiast klasycznej relacji z wydarzenia. Zaczynamy.

Czym jest Polska Wódka?

Sprawa zasadnicza od której zaczęli prowadzący warsztaty Maciek Starosolski i Pascal Brodnicki. Żeby producent mógł nazwać swój wyrób Polską Wódką, ten musi spełniać kilka wymogów. Do najważniejszych należą:

  • cały proces produkcji wódki oraz rozlewu musi mieć miejsce na terenie Polski. Producent nie musi pochodzić znad Wisły, sam produkt – owszem.
  • wódka musi być produkowana ze zbóż: pszenicy, żyta, pszenżyta, jęczmienia lub owsa bądź z uprawianych na terytorium Polski ziemniaków
  • jedynym dopuszczalnym dodatkiem do powstałej wódki jest woda

Polska Wódka jest tzw. oznaczeniem geograficznym, które standaryzuje normy produkcji wódki tak, by finalnie produkt nie schodził poniżej pewnej jakości.

Ochroną na szczeblu unijnym objęte są już 3 oznaczenia geograficzne polskich napojów spirytusowych:
– wódka ziołowa z Niziny Północnopodlaskiej aromatyzowana ekstraktem z trawy żubrowej / Herbal vodka from the North Podlasie Lowland aromatised with an extract of bison Grass,
– „Polish Cherry”,
– „Polska Wódka / Polish Vodka”. 

źródło: Oznaczenia geograficzne napojów spirytusowych

Ciekawe: według tego, co przekazywali prowadzący warsztaty, jak w Polsce mamy zarejestrowane trzy produkty w tej kategorii, Francja ma ich blisko… osiemdziesiąt.

Polska wódka a Pablo Picasso

Nie umiem tego potwierdzić ani zweryfikować, ale…

Wódkę się nie tylko pije

Wódkę również się degustuje. I każdemu polecam takie doświadczenie – dotychczas na blogu zazwyczaj miałem okazję dzielić się swoimi naukami z degustacji whisky czy burbonów, tymczasem wódka podana w formie degustacyjnej odkrywa wiele swojego uroku.

Wódkę każdy zna i kojarzy w schłodzonej, często wręcz zmrożonej formie, rozlewanej do kieliszków, popijanej lub zagryzanej od razu czymkolwiek, co tylko pozwoli nam ukryć jej smak. A to błąd!

Wódka podana w szkle degustacyjnym, w temperaturze pokojowej nie wymaga niczego do popicia czy zagryzienia. Zasady są podobne do tych, według których degustuje się whisky: ocena zapachu, rozprowadzenie alkoholu po jamie ustnej, ocena smaku i finiszu.

Widzę sam po sobie, że po kilku tego rodzaju degustacjach odrobinę bardziej świadomie smakuję wódkę. Smaki, które kiedyś, jeszcze za czasów szkoły średniej, bez większej refleksji odbierałem jako zbędne i wymagające ukrycia zakąską, teraz staram się przemyśleć. Super doświadczenie, które zmienia zrozumienie i podejście do alkoholu – koniecznie spróbujcie.

Pszenica, żyto czy ziemniak?

O tym już pisałem wyżej: pięć rodzajów zbóż lub polskie ziemniaki. Na samej degustacji Polish Vodka Tour w kieliszkach znalazły się wódki z portfolio Wyborowa Pernod Ricard: ziemniaczana Luksusowa, pszeniczna Ostoya oraz żytnia Wyborowa, jednak w sklepach wybór wódek jest duży i z łatwością odnajdziemy różne gatunki różnych producentów.

Polish Vodka Tour była moją którąś kolejną degustacją wódki i po raz kolejny stwierdzam, że mnie samemu najbardziej odpowiadają walory wódki z ziemniaków. Luksusowa, choć z króciutkim finiszem, okazała się mniej intensywna i łagodniejsza od Wyborowej, pod względem łagodności, w mojej opinii, nieco wyprzedziła ją zaś Ostoya. To jednak ziemniaki w Luksusowej nadały jej przyjemnego, słodkiego zapachu i ukryły alkoholową pieprzność w smaku. Podobnie w przypadku wódek innych producentów: mam słabość do ziemniaków.

Wniosek jest prosty: powtarzana do znudzenia mądrość ze szkoły średniej traci sens. Wódka może smakować, tylko trzeba dać jej szansę i poszukać własnego faworyta. Różne gatunki alkoholu różnią się smakiem i zapachem, to ma przełożenie nie tylko na preferencje osób pijających wódkę czystą, ale też tych, którzy lubują się w koktajlach.

A jakie są Wasze ulubione wódki? Których próbowaliście, które do Was bardziej przemawiają, a na które spuścilibyście zasłonę milczenia? 😉

Dajcie znać w komentarzach, dla zainteresowanych zostawiam niżej też kilka zdjęć z samego wydarzenia. Dzięki!