Urodziny bloga, jak mnie pamięć nie myli, to już trzecie, są doskonałą okazją do toastu. A nie ma toastu bez zagrzewających tekstów, które padają przy chyba każdej okazji. Dziś z przymrużeniem oka, dziesięć klasycznych tekstów, które zna i słyszał każdy z nas. W komentarzach dopisujcie swoje. Kieliszki w dłoń, zaczynamy!

NO ZE MNĄ SIĘ NIE NAPIJESZ?

Klasyka gatunku, pada zawsze i wszędzie z ust każdego i do każdego. Brat, ojciec, szwagier, kolega z liceum – przy kieliszku każdy staje się nam bliższy niż zwykle, bliższy niż sądziliśmy, czasem bliższy niż byśmy chcieli. Na bok idą niesnaski, nieporozumienia, dawne spory. Wszystko to idzie na bok. Zostajemy, często publicznie, na oczach pozostałych współtowarzyszy, namaszczeni. Presja jest silna, oczekiwania wysokie. Masz odwagę odmówić?

JAN SEBASTIAN – BACH!

Przy wódce, jak przy żadnej innej okazji, ujawniają się nasze, skrywane głęboko na co dzień, upodobania i zamiłowania. Ot, do muzyki klasycznej na przykład. Barokowego kompozytora wspominamy nader często i chętnie. Toccata i fuga d-moll jest nam doskonale znana, nawet jeżeli jednak nie, to fugę większość miała swego czasu ustawioną jako dzwonek w starych Nokiach. To wystarczy.

ALKOHOL TWÓJ WRÓG, TRZA GO W MORDĘ LAĆ

Butni jesteśmy i będziemy; wroga, gdy potrzeba, odszukamy w każdym i we wszystkim. Bez względu na to, czy aparycją bliżej nam do Forresta Gumpa czy Johna Rambo – potyczki i wojenki mamy we krwi. A przynajmniej rozmowy o nich.

WÓDKI I PACIERZA NIE ODMAWIAM

Wiadomo, jak trwoga, to do Boga – a że przy wódeczce trwoga jest nam obca, to ustaliliśmy już w poprzednim akapicie. Z kieliszkiem w dłoni jak u Pana Boga za piecem, dlatego asertywności w nas za grosz, amen.

MAJSTER KAŻE, PIJĄ MURARZE

Rzadko kiedy jak właśnie przy wódce wychodzą z nas korzenie klasy robotniczej. Po robocie nie gadamy o robocie, ale mus to mus, nie ma zmiłuj – gdy ktoś krzyczy, że butelka do zrobienia to zaraz wychodzi, że lubimy mieć pełne ręce roboty.

CHLUŚNIEM BO UŚNIEM!

Znane też pod postacią innych rymowanek: łykniem, bo odwykniem, trzaśniem, bo zaśniem bądź też golniem, bo pie*dolniem. Tak po prawdzie to niekiedy wybór jak między dżumą a cholerą, ale kto się odważy usnąć, odwyknąć bądź pie*dolnąć? No właśnie.

OBY NAM SIĘ

Czyli sposób na to, by powiedzieć coś nie mówiąc nic. Zresztą, czasami słowa są zbędne, kieliszki pełne, każdy wie, co ma robić. Plotka głosi, że po tym toaście faktycznie komuś się.

TO PO SZKLANIE I NA RUSZTOWANIE

Parcie na szkło różne ma oblicza, często objawia się pośpiesznym polewaniem. Towarzyszące im robotnicze nawiązania lubimy, a gonić za niejednym takim „majstrem” to praca iście syzyfowa.

NA DRUGĄ NÓŻKĘ

Wszyscy tacy akrobaci, wszyscy! Na jedną nóżkę, zaraz potem na drugą. Zdradliwe to powiedzenie, bo z anatomią w szkole na bakier, nóżek w ciągu nocy wychodzi więcej niż powinno, koniec końców najtrudniej wychodzi nam rano stanąć na nogi.

BO SZKŁO NASIĄKA

Zaskakujące, jak to wszyscy w jednym momencie potrafią okazać zatroskanie o zastawę gospodarza. Nasiąkniętego kieliszka nikt na oczy jeszcze nie widział, ale strach też ryzykować, jeśli wierzyć współtowarzyszom, szkło nasiąka dość szybko, czasu na zastanowienie nie ma. Lepiej dmuchać na zimne.


Szybko poszło! Przychodzą Wam do głowy inne znane powiedzonka? Dajcie znać w komentarzach!

Wszystko te teksty traktuję z dość dużym przymrużeniem oka – szczególnie te, które kładą na nas presję wychylenia kieliszka. Każdy zna swój organizm, przynajmniej znać powinien, swoje możliwości i aktualną dyspozycję. Dlatego zawsze szanuję, gdy, poniekąd postawiony pod ścianą, delikwent odmawia udziału w kolejnym toaście i pije w swoim tempie. To super odpowiedzialne podejście, którego to, nieco „urodzinowo” nam wszystkim życzę. Zdrówko!