Moussaki pierwszy raz próbowałem w 2016 roku w trakcie pobytu w Grecji. Chadzaliśmy wówczas z żoną po greckich knajpach i próbowaliśmy lokalnych przysmaków. Bywaliśmy w lepszych i gorszych miejscach, ale najlepiej musakę wspominam z małego, niepozornego i dalekiego od bogato wystrojonych restauracji ateńskich baru na wyspie Santorini. Bar ten, prowadzony zresztą przez Polaka (Panie Darku, jeszcze kiedyś wrócimy do Pana!), oferował najlepszą kuchnię grecką, jakiej próbowaliśmy w trakcie całego urlopu. Od czasu powrotu szukaliśmy z żoną restauracji w Polsce, która proponowałaby musakę najbliższą santorińskiemu ideałowi. Ostatnio jednak, za sprawą odnalezionej w barku butelki ouzo, postanowiłem samemu spróbować swoich sił w przygotowaniu musaki. Eksperyment wyszedł bardzo pomyślnie, dlatego postanowiłem, że wszystkim zainteresowanym, a po trosze też sobie samemu na następny raz, zostawię przepis. Orłem w kuchni nie jestem, ale akurat musaka mi się udała. Miało być też o ouzo, ale alkohol ten zasługuje na osobny wpis. A zatem: zapraszam na musakę!

Musaka jest popularnym daniem w krajach śródziemnomorskich; w różnych krajach ma ona różne odmiany i formy podania. Ja opowiem Wam o tej, którą spotykałem w Grecji i którą spotkać można w niektórych greckich restauracjach w Polsce. W tej formie jest ona rodzajem zapiekanki z mięsa mielonego przekładanego warzywami z warstwą zapiekanego sosu beszamelowego. Przygotowuje się ją w dużym naczyniu żaroodpornym lub mniejszych, porcjowanych naczyniach, podaje zaś najlepiej bezpośrednio po przygotowaniu.

OK, do dzieła. Proces ten składa się z trzech etapów.

Warzywa

Zaczynamy od przygotowania warzyw. Obieramy kilka dużych ziemniaków. Myjemy dwa bakłażany i dwie cukinie. Wszystkie warzywa kroimy w grube plastry, skraplamy oliwą z oliwek i wrzucamy do piekarnika rozgrzanego na 180 stopni. Co i raz zaglądamy do środka, po jakichś dwudziestu minutach przerzucamy warzywa na drugą stronę i dopiekamy. Przed pieczeniem warzywa można delikatnie przyprawić wedle uznania; ja ograniczyłem się jedynie do posypania ziemniaków odrobiną soli.

Mięso

Tu miejsce mają wszystkie czary, które zauroczą naszych gości. Zaczynamy od posiekania cebuli i zeszklenia jej na oliwie w garnku. Gdy cebula będzie gotowa, do garnka dorzucamy mięso mielone (1800 – 2000g) i smażymy. W międzyczasie przygotowujemy sobie do pół litra bulionu warzywnego; przyda nam się on później.

Do usmażonego mięsa wlewamy 800-900 gramów krojonych pomidorów z puszki i około 150 gramów koncentratu pomidorowego. Całość trzymamy na małym ogniu, by mięso się podduszało. Kolejno dodajemy łyżeczkę pieprzu, dwie łyżeczki soli, trzy łyżeczki cynamonu. Dodajemy też trzy całe ząbki czosnku, łyżkę startej gałki muszkatołowej, kilkanaście ziaren ziela angielskiego, trzy łyżki miodu. Wszystko mieszamy i dolewamy bulion. Następnie zostawiamy na małym gazie aż woda nieco odparuje. Na koniec dodajemy trzy łyżki bułki tartej i 100-150 gramów startego żółtego sera i posiekany wcześniej koperek. Mięso dusimy czterdzieści do pięćdziesięciu minut. Na koniec pozbywamy się ząbków czosnku i ziaren ziela angielskiego.

Mięso usmażone, smaki przegryzione, gotowe. Początkowo nieco wystraszyłem się tego, jak intensywny zapach dały trzy łyżeczki cynamonu – w ostatnim etapie zapiekania musaki zapach ten zelżał do bardzo przyjemnego, wyczuwalnego ale nie dominującego poziomu.

Dno naczynia smarujemy oliwą i dosyć szczelnie wykładamy upieczonymi plastrami ziemniaków. Nakładamy warstwę mięsa i przekładamy ją cukinią. Na cukinię nakładamy kolejną warstwę mięsa. Na wierzchu układamy plastry bakłażana.

Beszamel

O ile przygotowanie warzyw i mięsa szło mi zgodnie z planem i pod względną kontrolą, tak przygotowanie beszamelu było mocno improwizowane – i jeżeli macie inne, sprawdzone przepisy to śmiało.

Ja zacząłem od podgrzania 500-600 ml mleka. W drugim garnku roztopiłem kostkę (200g) masła, do którego dodałem 100 gramów mąki pszennej. Energicznie mieszając miksturę, dodawałem kolejno: łyżeczkę soli i łyżeczkę gałki muszkatołowej, dwa żółtka, 100-150 gramów startego sera żółtego, wszystko to zaś dodawałem na zmianę z dolewaniem ciepłego mleka – tak, by cały czas zachować mniej więcej jednolitą konsystencję.

Gotową, a dokładnie: sprawiającą wrażenie gotowej miksturę rozlałem na ułożonych wcześniej plastrach bakłażana.

Już prawie gotowe

Przygotowaną w ten sposób musakę wstawiamy do piekarnika (180 stopni, grzanie góra-dół) do momentu, aż zacznie się ona z wierzchu rumienić. U mnie zajęło to około pół godziny.

Zapieczona musaka jest doskonała do podania od razu po wyjęciu z piekarnika, ale świetnie też sprawdza się na drugi dzień – jest wówczas bardziej zwarta.