Serwus, dziś nietypowo. Nietypowo, ale – nie mam co do tego żadnych wątpliwości – w słusznej sprawie. I będę się streszczał, słowo. Idą Święta, idzie Wigilia Bożego Narodzenia. Nadchodzi czas, w którym, podobnie jak pewnie większość z Was, odwiedzę swoją rodzinę; rok w rok razem z żoną staramy się odwiedzić w Święta wszystkie najbliższe nam osoby. To są dla mnie właśnie Święta. To jest to, bez czego Świąt nie ma.

Jeżeli macie podobnie, poproszę Was o chwilę uwagi i lekturę tej notki.

Zazwyczaj dzielę się z Wami na blogu wpisami o alkoholach; o poszczególnych butelkach, o koktajlach, o różnych rzeczach, które z nimi są związane. Choć bopictrzebaumiec.pl nie jest specjalnie wielkim blogiem, to chcę za jego pośrednictwem spróbować zrobić coś dobrego dla innych. Raz na rok zamierzam wspierać wybraną organizację, akcję lub fundację. Tradycję tę zaczynam teraz i roboczo nazywam ją Bo pomagać trzeba umieć. OK, do konkretów.

Dla starszych samotnych osób święta tracą sens, dlatego chciałbym prosić Was o wsparcie dla stowarzyszenia mali bracia Ubogich. Organizacja ta pomaga starszym osobom, które samotnie spędzają Święta – czas, któremu ta samotność nigdy nie powinna towarzyszyć. Obejrzyjcie spot akcji:

Rusza mnie to cholernie, dlatego tak jak sam pomogłem, tak i Was proszę o to samo.

Wpłat na konto stowarzyszenia możecie dokonywać klikając w ten link:

podarujwigilie.pl

Tu dowód mojej wpłaty 50 zł na konto stowarzyszenia. 50 zł to koszt świątecznej kolacji i prezentu dla jednej osoby.

Można wpłacić więcej, można mniej, wszystko według własnych możliwości. Wierzę, że każdy przelew jest ważny.


Ogłaszam też własną mini-akcję.

Dla osoby, która wstawi w komentarzu lub wyśle w wiadomości prywatnej na FB bloga potwierdzenie najwyższej kwoty przelanej na konto stowarzyszenia, przygotuję niespodziankę od siebie. Darczyńcy zapewniam anonimowość, wstawione potwierdzenie wkleję z zamazanymi danymi wrażliwymi.

Niespodziankę już nawet spakowałem, wygląda trochę jak pewna znana ex-sherry cask strength, przez papier przebija lekko jakiś napis „A’bunadh / batch 57 / from the UK market” – ale to nadal niespodzianka, ze względów formalnych nie mogę powiedzieć, co jest w środku, a roboczo nazwę ją upominkiem do wystroju własnego barku. Faktycznie, kolor ma piękny i z pewnością będzie nie lada ozdobą. Tę niespodziankę trzymałem na okazję nadchodzących narodzin syna, ale jeżeli kogoś zmotywuje do wpłacenia wyższej kwoty, będę szczęśliwy. Gdyby trafiły do mnie potwierdzenia dwóch lub więcej wpłat na najwyższą kwotę, niespodziankę wyślę tej osobie, która wysłała potwierdzenie jako pierwsza.

Każdemu, kto po lekturze tej notki zdecyduje się wspomóc stowarzyszenie, składam ogromne podziękowania. Jesteście wielcy.

PS. Adresata niespodzianki ogłoszę w poniedziałek, 18 grudnia. Do tego dnia macie możliwość podsyłania potwierdzeń.